Szary-Kruk | e-blogi.pl
_blog szary-kruk
[P] Bezbecka Piosenka 2020-08-02

1. Co bezbek oznacza, pytają uczeni?
Co nosi, jak mówi i za co się ceni?
Jak żyć można w zgodzie z bezbeckim myśleniem,
By dłużej nie było to tylko życzeniem?
Tak myślą i myślą, szukają rozwiązań,
Składników, receptur, odczynów i wiązań,
Dumają latami, wciąż bez odpowiedzi,
A każdy z nich męczy się, szlocha i biedzi
Tymczasem na "tubie" jest  zakątek mały
Gdzie co dzień bezbeckie padają kawały!
Wystarczy obejrzeć choć jeden odcinek,
By znaleźć sens życia i śmiechu przyczynę!

Ref:
Nie czekaj więc dłużej, obejrzyj LS'a,
Gdzie Karol i Włodek cię będą rozśmieszać!
Przez pięć dni w tygodniu o szóstej (mniej więcej)
Tysiące oddają się w ich dobre ręce!

2. Gdzie Lekko Stronniczy, tam radość, zabawa,
Codzienny twój relaks, humoru poprawa,
Pół żartem, pół serio lokalne tematy
Podane z ironią, sarkazmem debaty,
Nie znudzi cię prędko ta dwójka bezbeków
Jak śmiech się nie nudzi ludzkości od wieków,
Sucharem Włod rzuci, raz Karol zaśpiewa
A więcej do pełni uśmiechu nie trzeba!
Tu w auto dom wjedzie z vectrowską prędkością,
Tu Radek gdzieś błyśnie  burżujską mądrością
Jest hrabia Potocki, jest Wrocław i byczeq,
A jeśli ci mało, to są też Ropczyce!

Ref:
Nie czekaj więc dłużej, obejrzyj LS'a,
Gdzie Karol i Włodek cię będą rozśmieszać!
Przez pięć dni w tygodniu o szóstej (mniej więcej)
Tysiące oddają się w ich dobre ręce!


 


/Elvenoor, 2020. Dla fanów LS'a od fana LS'a


#hot16challenge 2020-05-14

Dziś niecodziennie, ale cel jest szczytny. Oto moje #hot16challenge, czyli 16 wersów w ramach akcji, mającej na celu zbierać pieniądze dla lekarzy na sprzęt medyczny. Choć na co dzień słyszy się najczęściej złe rzeczy o polskich warunkach medycznych, dziś w okresie próby musimy pomóc jak tylko się da. Każdy nominowany (bądź po prostu chętny) promuje akcję, wpłacając i tworząc 16 linijek rapowego (lub wierszowanego) tekstu, po czym nominuje kolejne osoby.
No, to nie ma co przedłużać. "Lecimy"!

Gdy "koronowrzód" szaleje, dzień po dniu przybywa chorych
Gdy znów gwałcą Konstytucję raz kolejny przez wybory
Gdy idioci bez maseczek innych dobro mają w dupie
Dzięki składam tym, co walczą, co nie mogą, nie chcą uciec!

Pracownikom służby zdrowia za ich pracę składam hołd,
Przywracają w ludzkość wiarę, że niestraszny nam ten rok,
Do ostatnich chwil czuwają nad żywotem naszym kruchym,
Za to jedno wszyscy dzisiaj niech dodadzą im otuchy!

Sypcie groszem ile wola, niech się każdy z nas dołoży,
Niech nie zwiodą was szamani, celebryci i znachorzy,
Niech się cmokną w rzyć rządzący, walcząc z ostrym cieniem mgły,
Jeśli strącić ktoś "koronę" dzisiaj ma, to właśnie my!

To jest właśnie patriotyzm, w tym prawdziwy jego sens,
Wrzuć na zbiórkę siepomaga, zamiast wspierać TVP
Wspomóż siostry twe i braci, jak przykazał ci twój bóg,
Trakt jedności niech powstanie z połączenia wielu dróg!

Z mojej strony nominacje są cztery:
-> Halina Gąsiorek-Gacek - pani Halino, liczę na Pani wkład :)
-> Kwasna - widziałem Twoje najnowsze prace, dlatego jestem spokojny o ten jeszcze jeden, dłuższy wiersz.
-> Czarna30 - wierzę w ciebie, moja droga! :)
-> KimJestem - no kogóż innego mogłem nominować? ;) wiem, że od dawna nic nie tworzysz, ale ten jeden, ostatni raz, poezja dla szczytnego celu i promocji akcji...Co na to powiesz?

Link do wsparcia: https://www.siepomaga.pl/hot16challenge
Bit pod który tworzyłem: https://www.youtube.com/watch?v=u2rGkaRlzyE



[W] Spowiedź Mistrza Grozy 2020-02-15


Nad jeziorem mrocznym siadam, mój towarzysz jest tu ze mną,
Dziś niech cisza nas otoczy, kiedy dla mnie gwiazdy bledną,
Resztką sił świadomych jeszcze składam swe ostatnie słowa,
Gdy kolejny cykl się zamknie i wnet zacznie biec od nowa;
Zapis wszystkich moich żalów, bólów, nieszczęść i nadziei
Dla potomnych, czytelników i ciekawskich - by wiedzieli;

Na pytania odpowiedzieć czas i życie swe ocenić,
Chociaż było czynów parę i słów, które chciałbym zmienić,
Nienawistne myśli podłe, mój nieokiełznany wstyd,
Dziś to wszystko bez znaczenia, dziś to wszystko warte nic;
Próbowałem, mimo przeszkód, mimo chorób godnych człeka
I pisarstwu, choć skromnemu, nie kazałem długo czekać;

Daj mi siłę, przyjacielu, choć za tobą tęskno mocno,
Daj mi siłę, bym to skończył, zanim dłonie me odpoczną
Lata swoje wdzięczne mają, wiecznie były w ciągłym ruchu,
Nad kartkami w dzień i w nocy,dobrze o tym wiesz, mój druhu!
Pióro pędzlem były dla nich, książki puste czystym płótnem,
Wyobraźni mej, bez granic, wizje piękne jak i smutne!

Szanowali mnie, pamiętasz, na ulicy się kłaniali,
Lecz  gdym tylko ich wymijał,  zaraz mnie obgadywali:
Że ich wiary nie wyznaję albo z żoną nie śpię  w nocy;
A pisałem przecież dla nich, chcąc otworzyć wszystkim oczy!
Strach pokazać, jego źródło, chociaż trochę ich odmienić,
Lecz cóż z tego skoro nigdy mojej pracy nie myśleli by docenić...

Nie mam żalu o to do nich, tak musiało być widocznie,
Lecz nareszcie, razem z tobą, w nowym kraju dziś odpocznę,
Gdzie podłości ani chorób, gdzie pieniędzy nawet nie ma,
Gdzie jest wszystko na swym miejscu, gdzie nie musi się nic zmieniać
Rękę starca weź Robercie, pomóż z mokrej ziemi wstać,
I zaprowadź gdzie Przedwieczni zatrzymują ruch i czas;


//Elvenoor, 2020;


[DS] Żółć i Kwas 2019-10-24

Żółć: Pojęcia nie masz nawet, jak nienawidzę cię,
Za to, że swym istnieniem mój psujesz każdy dzień!
Pogardy mej rozmiaru nie jesteś w stanie pojąć,
Dla tych co dziś przy tobie tak wiernie ciągle stoją!
Brak miejsca tu dla ciebie, wyprowadź się stąd w końcu
I wróć gdy już nabierzesz doświadczeń i rozsądku!

Kwas: Rozsądku, pan powiadasz? To rada, lecz dla pana,
Bo bzdurne farmazony powtarzasz już od rana!
Jest jedna tylko racja i pan jej nie podzielasz,
Zepsutych prawd garściami rzucając przy tym nieraz!

Żółć:
Mi nawet nie jest szkoda, że tobie mózg wyprali,
Bo próżno go dziś szukać wśród głupców i kanalii!
Na takich się zarabia, do cna wykorzystuje!

Kwas: Powiedział jeden kornik, co dom nasz wciąż rujnuje!
Na kogo pan głosował, nie widzę sensu pytać,
Po samej tylko mordzie potrafię to wyczytać!

Żółć: Odpowiem powiedzeniem, co rzekł mi kiedyś wuj:
"Z takimi pierdołami najlepiej idź pan w..."

Kwas: Stój! Jak śmiesz zaśmiecać eter, ty niedomyty chamie?!
Po panu tylko łajno i fetor pozostanie!
Prawdziwa patologia, co drugi gorszy sort,
Do paszy w chlewie ciągnie bagnistych stado mord!

Żółć: I z dwóch nas "tym normalnym", zapewne jesteś ty?!
Z groźbami tak pustymi naskoczyć możesz mi!
Posłuchaj się człowieku, to może jad wyczujesz,
O których czcze kalumnie ochoczo wygadujesz!
Was wszystkich trzymać trzeba pod kluczem w psychiatryku!

Kwas: Szacunku więcej nabierz, kultury, ty młodziku!
Zmarnować nie pozwolę wspólnoty naszej prac,
Którą tu budowano przez kilkadziesiąt lat!

Żółć: Zasługi swoje macie, lecz młodych teraz czas!
Fundament wasz się kruszy i nie utrzyma nas,
Na zmiany przyszła pora, z tym pogódź się, staruchu,
Nie znajdziesz więcej "szwabów" i nie ma już "komuchów!"

Kwas: Już długo nie pożyję i kraj ten umrze ze mną,
Bo nie ma już nadziei, zginiemy, wiem na pewno,
Słów strzępić na to szkoda, nie będę po was płakał,
Gdy sami sobie chcecie zgotować koniec świata!
Popatrzę na to z nieba i będę się z was śmiać!
<odchodzi>

Żółć: Ty lepiej znajdź se, dziadu, ładniutki jakiś grób!
Mędrkował mi tu będzie, prostacki żywy trup!


[W] Maska 2019-08-28

Bo widzisz, taki już jest ten porąbany świat
A ze mnie, jak poznałeś, jest dwulicowy gad
Scenariusz mam gotowy, wszystko poustawiane,
I masek mam też mnóstwo, zawsze dopasowane,

Jak z nut potrafię kłamać, by przykuć twą uwagę,
Bo nie wiesz, że szykuję zza pleców podłą zdradę
Przegrałeś tę batalię na samym jej początku,
Zabrakło trzeźwych myśli i poczucia rozsądku,

Gdy myślisz o mnie dobrze, to jest fatamorgana,
Nie ważne czy w nią wejdziesz po zmroku czy też z rana!
Gdy myślisz, że wiesz wszystko, że nic cię nie zaskoczy,
Ja wdrożę plan swój śmiały, gdy tylko zamkniesz oczy

Już kłamstwo mam w naturze, nic na to nie poradzę,
Uczyli mnie najlepsi jak nad kimś objąć władzę
Lecz jedna rzecz jest tylko, której najbardziej pragnę:
By kiedyś tron piekielny w pokera wygrać z diabłem!


//Elvenoor, 2019.


[Duet Dramatyczny] Walka z samym sobą 2019-07-31

Ja: Gdy parę lat za siebie spojrzę choć na chwilę,
Nic ze mnie nie zostało, z człowieka którym byłem
Romantyk łatwowierny, zazdrosny wąż szalony,
We wszystkie los mą duszę prowadził zmysłów strony;
Wyrwałem się już z tego, panuję wszak nad sobą!

On: Wyjść możesz w końcu z Mroku, lecz Mrok nie przegra z tobą!
Gdy raz już go przyjąłeś, on będzie z tobą zawsze;
Nieważne jak usilnie próbowałbyś go zatrzeć!
Na siedem pięknych wiosen sześć dżdżystych ci przypadnie,
Powróci gniew zazdrości, a ty znów spoczniesz na dnie!
Samotność ci pisana, samotność zatracenia...

Ja: Przeszłości mojej błędów straszliwa jest to cena,
Lecz mylisz się co do mnie: być nie chcę przecież sam!

On: Nie dosyć krzywd z twej ręki? Nie dosyć duszy ran?
Sam przyznaj to dziś szczerze, że wielką czujesz radość,
Gdy nową u swych ofiar znajdujesz w końcu słabość!

Ja: Choć ranię bliskich ludzi, sadysta ze mnie żaden!
Nie czerpię satysfakcji, gdy pluję wokół jadem!
Nie jestem zły do szpiku, mam ciągle dobro w sobie...

On: ... lecz Mrok i Wieczna Zazdrość spychają ciebie w ogień!
Uwolnij swoją furię! Nie marnuj potencjału!
Nie skrywaj swej natury, nie hamuj dziczy szału!
Od zawsze wszystko niszczysz, więc porzuć ducha spokój,
Zrób to, co robisz dobrze: nie hamuj zewu Mroku!

Ja: Niewinni będą pierzchać na dźwięk imienia mego,
Wykluczą i potępią, nadadzą miano "Złego",
A gdy już wszystkich skrzywdzę, w tym tych, co stali obok,
Upadnę na kolana, zapłaczę sam nad sobą
I świadom wyrządzoncyh przez siebie okropności,
Zastrzelę się z rozpaczy, a ludzie spalą kości...

On: Innego wyjścia nie ma, sam świetnie o tym wiesz,
To wola przeznaczenia, więc czego jeszcze chcesz?!

Ja: Miłości po grób wiernej, prawdziwej i wytrwałej!
Chcę kogoś, kto wysłucha, zrozumie doskonale,
Chcę kogoś, kto nareszcie nauczy mnie ufności...

On: ...Dopóki ci nie wbije w tył serca kilku ostrzy!
Jak bardzo byś się starał, jak bardzo o nią dbał,
I tak cię w końcu zdradzi: ktoś inny więcej dał!
Zmądrzejesz już po szkodzie, gdy serce wnet zaboli;

Ja: Nie możesz choć na chwilę nadziei mi pozwolić?

On: I na co ci ułuda? Nadzieja, która spłonie,
Gdy tylko zaczną działać twe łatwopalne dłonie?
Twój związek się rozpadnie, zrozumiesz wtedy wreszcie,
Że uczuć szukasz próżno, bo nigdy ich nie będzie!

Ja: Być może jest w tym racja. Tak samo jak i blef,
Bo nie wiesz co mi dane zobaczyć jeszcze jest;
Być może również dla mnie los wyjmie coś z rękawa?

On: Nacieszysz się przez chwilę i skończy się zabawa!
Wystawi cię, oszuka, nadzieje szybko spali!
A przecież to w twej duszy jest siła, która rani!

Ja: Dość mam już dysput z tobą, ode mnie odejdź precz!

On: Odejdę, lecz powrócę, wszak dobrze o tym wiesz!
I choćbym znowu zawiódł, powracać będę wciąż,
Bo serce twe zaciskam jak szczura dusi wąż!
------------ odchodzi ------------------------------

Ja: Choćby chciało przeznaczenie, bym przez życie kroczył sam,
Choćbym walkę w końcu poddał i wpadł w gniewu krwawy szał,
Choćbym wszędzie, gdzie postanę, wzniecał chaos i pożogę,
Walczyć nadal z sobą będę, póki walczyć jeszcze mogę,
Ale świat ten miej w opiece, Dobry Boże, jeśli jesteś,
Gdy opadnę z sił przegrany, a mym ciałem wstrząsną dreszcze...


[W] Przekleństwo 2019-06-16


Na próżno szukają jej starsi i młodzi,
Gdy w swej kapryśności znienacka przychodzi,
I z miejsca czaruje ich pięknem i szczęściem,
Choć wielu zostawi z okrytnym przekleństwem;
Nie poznasz jej wcześniej, niż sama tak zechce,
Nie zdołasz odtrącić, gdy mieszkać chce jeszcze,
Nie zdołasz uwięzić, gdy czas jej nadejdzie
Tak szybko jak przyszła, tak nagle odejdzie;
I wstrząsną w posadach twym światem malutkim
Niszczące do reszty utraty jej skutki;

Nad słońcem złocistym w mig zbiorą się chmury,
Skrywając po sercach wyrwanych stu dziury;
Pożerać wciąż musi, wciąż ofiar swych szuka,
Gdy znajdzie już pierwszą, do serca zapuka;
Gdy drzwi się otworzą, do środka wparuje,
Omami, pocieszy i dziobem się wkłuje;
Po uczcie obfitej, mieszkanie zabrudzi,
Ucieknie, odleci do innych serc ludzi;
Nim dojdzie do siebie ofiara nieszczęsna,
Wybrzmieje jej w głowie,  że "zła" jest, "przeklęta";

Kapryśna bestyja ta działa na przekór:
Obudzić się może w niewinnym człowieku,
Ten pozna ją, przyjmie i tak zasmakuje,
Że gorzki smak straty mu wnętrza zatruje;
Uciekaj więc od niej, powstrzymaj hormony,
Nim wpadniesz na dobre w straszliwe jej szpony!
Nie pozwól, by skradła ci nerwy i czas!
I nie mów, że nic nie rozdzieli już was,
Bo nie znasz godziny, gdy zjawi się ON
I z niczym zostaniesz, gdy odejdzie z nią;


/ Elvenoor, 2019


[W] Nieskończony Płomień 2019-05-29

Letni księżyc błyszczy, znów popijam wino,
W sercu wciąż po latach dalej jest jak było
Że wyrosłem, mówisz, że na lepsze zmiana,
Że nie dzieli nas już mych ciemności ściana,
Na baczności masz się - bardzo dobrze robisz
Od podszewki znasz wszak moich słówek słodycz,

Nie waż się znów podejść, kiedy cały płonę,
Nie daj w oczy spojrzeć, gdy mnie trawi ogień,
To wygaśnie wkrótce, daj mi czasu trochę,
Odwróć głowę, zawróć, nic nie zdziałasz szlochem,
W samotności zostaw gorejącą duszę,
Nim kolejnym kłamstwem znów cię w otchłań zrzucę,


Choć na co dzień przecież jestem lepszym sobą,
I się walczyć staram z mroczną duszy stroną,
Z blizn przeszłości przecież już nie wyjmę cierni,
Swej szalonej cząstki nie zwyciężę w pełni,
Walka trwać już będzie, aż do śmierci mojej
Gdy ostatni oddech wreszcie zgasi płomień


/Elvenoor, 2019.


[W] Śmiertelne Figle 2018-10-23

Od godziny krążą kruki wokół rzeki ludzkich mas,
Słońce do snu się złożyło, na kolację przyszedł czas;
Wypatrują czarne ptaki, wypatrują za padliną,
Już niedługo, jeszcze trochę, dziś sowicie się posilą;
Tu samochód się rozpędzi, na czerwonym wbiegnie ktoś,
Ten się potknie, ta nie spojrzy, wtem wypadek - taki los!

Żółwim tempem płynie rzeka, w szwach już pęka jej koryto,
A nad wszystkim bacznie czuwam i szykuję swoje sito;
Oczodołem zerkam chwilę, patrzę drugim dla pewności,
Szatę zmieniam, w sito skaczę i się mieszam między gości;
Kogoś popchnę, but rozsupłam, nogę czasem też podstawię,
Tak przyjemniej mi zabijać,  wojnę innym pozostawię!

Obowiązki? Dobre sobie! Biurokracja niepotrzebna!
Nikt mi za to nie zapłaci, więc faktura raczej zbędna;
Że brutalne? Może trochę; Nieetyczne? Punkt widzenia;
Lecz bez tego, drodzy mili, świat by cierpiał z przeludnienia!
Gdyby każdy miał umierać w swoim łożu lub na wojnie,
Byłoby cokolwiek trudno: dużo tłoczniej, mniej spokojnie!

Czasem trzeba rozbić auto, czasem puścić gaz z kuchenki,
Temu spuszczę na łeb drzewo, tego pies zagryzie wielki;
Tedy przestrzec was dziś pragnę: piszcie wszyscy testamenty,
Bo nie wiecie kto z was kiedy będzie z życia sfer wyjęty!
Tylko gdy Cię w tory zepchnę, szepnę, żebyś skoczył z dachu,
To na bogów, bardzo proszę, nie umieraj mi ze strachu!


// Elvenoor, 2018


[W] Sen Przodków 2018-10-21

Od południa wiatr się wzmaga, już wybiła ta godzina,
Tarcza w ręce, miecz u pasa, nic  nas dłużej tu nie trzyma,
Wypływamy hen, daleko,  grabić, gwałcić i plądrować,
Czas we znaki dać się światu, niech o pomoc proszą Boga!

W nas jest siła, w nas potęga, niechaj Thor uderza w fale,
Niech do bitwy krew zagrzewa, w dali widać gdzieś Walhallę,
Dziś niech przyjdzie ucztowanie, dzisiaj chwała na nas spłynie,
Dziś splendorem dumnych przodków wielu mężów się okryje!

Pędź, drakkaro, mknij na zachód,  tnij ocean stewy ostrzem,
Co jest dalej, rzecz niepewna, lecz niedługo już tam dotrę!
Leć, kruczysko, szukaj brzegu, nie waż mi się jeno wrócić!
Pewność mieć chcę, że dopłynę, aby zapał mój rozbudzić!

Mglista znika wnet kotara, odsłaniając swoje skarby,
Słychać w dali dzwonów bicie, podnoszone są alarmy,
Wrzask, panika, strach i niemoc - diabeł przysłał swoje sługi;
Czas przed Bogiem mężnie stanąć i rozliczyć życia długi!

Trzaski drewna, błyski stali, smak posoki, woń nasienia,
Gąb mlaskanie, salwy śmiechu, gromki toast, huczne pienia,
Blask płomieni, chrupot kości, hałas odrzwi: barw feeria;
Tak ziszczają się sny Przodków, niech się zacznie nowa era!


/ Elvenoor, 2018


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]