Szary-Kruk | e-blogi.pl
_blog szary-kruk
[W] Stracharz i Czarownica 2018-04-10

On stracharzem był z zawodu, Ona lamią, wiedźmą z piekła,
Zakochali się za młodu, choć to miłość jest przeklęta
Gdy nie czuwał, polowała, gdy stróżował, była przy nim
Ona ludzi mordowała, on podążał za boginem,
Nie wytrzymał lud podłości, wiedźmę zgładzić Jemu kazał,
On jednakoż, w swej miłości, wraz z konstablem się ugadał;

Po kryjomu wywiózł wiedźmę, w wiosce plotka, że zniknęła
Przeminęły dni jesienne, właśnie zima się zaczęła,
W tajemnicy przed złym światem, jak i również przed nią samą,
Czy to zimą, czy to latem, by nie stała się znów lamią,
Napar co dzień jej podawał, pod przykrywką z ziół herbaty;
Rozum mącił, otumaniał, ukochanej nie chcąc stracić;

Piękna ciałem, sercem czysta, lecz w naturze krwi spragniona;
Zimą jej obecność bliska, wiosną, latem zaś więziona;
Lata całe tak to trwało, lecz jak wszystko, znika szybko:
Kłamstwo w końcu się wydało, a uczucie prędko znikło;
Przebudziło się pragnienie, rozum wrócił, oczy patrzą:
Choć wszystkiego nie wymienię, grunt powiedzieć: wiele zaszło;

Była magia, krew, pazury, łańcuch srebrny poszedł w ruch,
Ale stracharz dziś ponury, zbladły chodzić zaczął już
Wiedźma w dole, gdzie jej miejsce, siedzieć dawno tam powinna,
Chociaż boli stare serce, wiedźma nadal w swym jest zimna
Dni minęły, Mrok ustąpił; lamia znowu jest kobietą,
Chłodne sople słońce topi; choć wróciło, lecz już nie to;

Do swych krajów wiedźma wraca, w Hrabstwie miejsca dla niej brak,
To stracharska przecież praca, by wyzwolić z Mroku świat.
Lecz choć rozum prawi słusznie, dusza nadal niespokojna,
Umysł miesza sny okrutne, wieści z Pendle: będzie wojna:
Wiedźmie klany spisek knują, trzeba jechać, póki czas,
Ale myśli znów się snują, bo już przecież nie ma nas...


[W] Ten drugi ja 2018-04-01

Znów się skrada za plecami, znów ode mnie czegoś chce,
Gdy przychodzi, świat umiera, coś dziwnego dzieje się
Brwi zmarszczone, uśmiech znika, szybciej jakoś krąży krew,
A pod skórą, w głębi ducha, znowu zazdrość, zdrada, gniew;
Oto nadszedł "ja" z przeszłości, miejsca trzeba oddać mu,
Choć mocniejszy jest ode mnie, w walce trudno złapać tchu
Może zdołam w końcu wygrać, na wiatr puścić myśli złe,
Lecz tak trudno się sprzeciwić, chociaż raz powiedzieć "nie";
Nie chcę więcej krzywdzić ludzi, ale tego chce zły Los,
Celnych kłamstw i gadzich sztuczek nigdy wcześniej nie miał dość;
Znów spodziewa się cierpienia, przecież wie na co mnie stać,
Jak perfidnie ludzkie dusze dla zabawy umiem kraść;

Na uczuciach twoich zagram, wbiję sztylet w słabość twą,
Słowo głębiej tnie od miecza, wyprowadzam celny cios,
Wnet utoniesz w łez kałuży, serce złamie się na pół
I nasyci się mój płomień, chłonąc duszy twojej ból!
A uciekaj gdzie chcesz sobie, ja dopadnę cię i tak,
Nie pozbędziesz się mnie szybko, już rozkłada cię mój rak,
Nie wiesz nawet co masz robić, przywiązanie czujesz ciągle,
Choć powoli cię dobija moje psycho wiecznie głodne
Gdy wykończę cię do reszty, wreszcie syty pójdę spać,
Jutro zbudzę się przybity, ty się nadal będziesz bać,
Lecz błaganiom dasz się ponieść, gdy powróci bestia znów,
I przyjmować będziesz ciosy pod płaszczykiem pięknych słów;

----------------------------------------------------------------------------------------
W samotności, izolacji, na pustyni mieszkać mi,
Bo nie ujdzie mym zapędom nigdy człowiek zdrowy, żyw,
Pustkę w sercu nosić muszę, na ofiary miejsca brak,
Choć Potwora w klatce trzymam, on wyłazi z niej i tak;
Czym jest miłość, gdy zazdroszczę? Czym jest dobroć dusz przyjaźnie?
Nic nie warte wobec tego, który więcej ciągle pragnie...


/Elvenoor, 2018


[W] Panaceum 2017-12-29

Srebrzysta tabletka, a na niej czerwień,
Choć tak malutka, lecz przez gardło nie przejdzie
Srebrzysta tabletka smakuje gorzko,
Dzięki niej zmysły wszystkie w końcu me odpoczną

Srebrzysta  tabletka - wystarczy jedna,
Każdą chorobę, każdą troskę prędko przegna!
Srebrzystej tabletce nie sztuka ulec,
Odpływasz z miejsca, kiedy tylko spróbujesz

Srebrzystej tabletki nie mogę znaleźć,
Choć szukam wszędzie, szukam pilnie i wytrwale
Srebrzystej tabletki, o której marzę,
Nie mają nigdy w swej ofercie aptekarze,

Srebrzystą tabletkę przyjmę od zaraz!
Jak ktoś posiada więcej, wezmę dwie na raz
Za srebrną tabletką na duszy tęskno,
Myśli splątane, a serce już pękło


/Elvenoor, 2017


[W] E-gryzmoly 2017-08-13

Badz czasem laskaw, gdy do mnie piszesz,
Kreski dostawiac do swoich liter!
Drazni mnie bardzo takie lenistwo,
W krety ciag znakow zlewa sie wszystko!
"Dragi" znalazles w lesie dzis rano?
"Posag" ci zona wniosla na wiano?
Wiele sie dowiem, idac po sladach,
Jakie w ten sposob w necie zostawiasz!
A gdy przecinki dodasz do tego,
Kazdy cie wreszcie zrozumie, kolego!


[W] Deszcze Castamere 2017-08-13

Już zamarza morski brzeg; znać, że idą nieumarli:
Władcy Lodu armie swe z chciwych śmierci łap wydarli;
Na południu ciepłym zaś w Smoczej Twierdzy ogień płonie,
Gdy dziedziczka Targaryenów snuje plan na przyszłe boje;
Matko Smoków Niespalona, niech świat ujrzy Cię, khaleesi,
Obroń wierny lud swój wierny, kiedy w powietrzu zguba wisi!

Już północny wieje wiatr; znać, że zima już nadeszła
A nad wami, dumne lwy, już zawisła krwawa pętla
I  za zbrodnie, za intrygi, śmierć niewinnych, podłe zdrady,
Odpowiecie przed wilkorem; na nic przyjdą wam układy;
Gdy się w domu swym spotkają obie siostry, bękart, brat,
Na nic prośby i błagania, wnet pozbędzie was się świat

Już dzwon bije o poranku; wilkor wyruszyć chce na łowy,
Aby Lwicę z Krolobójcą z zaskoczenia wziąć w okowy;
Stark pamięta, nie wybaczy; Północ nigdy nie zapomni
Nad grobami rodzin wrogów nikt zapalać nie chce gromnic;
Lannisterów, nazbyt dumny, wkrótce zniknie wielki ród,
Wobec Siedmiu zdrajcy staną, swój ostatni płacąc dług;


[W] ALOHA! 2017-06-03

Żałość, ból i żenada - nie mam więcej słów na to,
Nie rozumiem dlaczego znowu  strzelasz mi focha,
Szczęściem jednak znam sposób, podpowiedział mi tato,
Wypij szklanki dwie miodu i zakrzyknij:  "ALOHA!"

Szkoda nerwów jak dla mnie, z wielkim trudem je znoszę!
Choć się wiercisz w fotelu jak w korycie swym locha,
Lecz z rumieńcem ci ładnie, więc cię tylko poproszę,
Byś wetchnęła dziś helu i krzyknęła "ALOHA!"

Chcę ci pomóc jedynie , ale zrobisz jak zechcesz,
Twe obiekcje rozumiem, to nie moja wszak brocha,
Za twe słowa niemiłe, choć wysłuchać mnie nie chcesz,
W bezsensownym ich szumie niech usłyszę: "ALOHA!"

Zamiast słuchać mnie grzecznie, ty się bawisz kredkami,
Nie wprowadzi nikt reform, by zakończyć ten pokaz,
Tak to będzie trwać wiecznie, ale może czasami
Kogoś wprawisz tym w rechot, gdy mu powiesz: "ALOHA!"


[W] Płomienna Dziewczyna 2017-06-03


Marzeniem moim byłaś, dziewczyno w rudych włosach,
Siedziałaś ławkę obok, wpatrzona błędnie w tory,
Zaczęłaś cicho śpiewać, wyjęłaś papierosa,
Zagadałbym do Ciebie, lecz nie jest to love story

Gitarę miałaś w kufrze, leżała u stóp bosych,
Patrzyłaś wciąż przed siebie, pod nosem nucąc cicho,
W wieczornym blasku słońca płonęły twoje włosy,
Za ciepło których teraz bym oddał w świecie wszystko!

Tak kilka dobrych minut, wpatrzeni w swoje strony,
Siedzieliśmy bez słowa, na tramwaj oczekując
W oddali cień zachodu pożerać zaczął domy,
A mnie zjadało serce, by w słowa myśl swą ująć

Czas nie grał na mą korzyść, twój pojazd wnet nadjechał,
Do środka weszłaś żwawo, nie patrząc nawet na mnie
Już nigdy cię nie spotkam, takiego miałem pecha,
Porwała cię maszyna, a dokąd - kto to zgadnie?

Czy chciałaby znać kogoś o tak dziwacznej duszy?
Czy była w jakim związku, czy serce miała wolne?
Jeżeli nie ja będę, to znajdą się wszak drudzy,
A przecież za czas jakiś i tak o niej zapomnę;


[DS] Żona i Mąż 2017-04-08

 Z dedykacją dla Frausuchen. Nasz klient, nasz pan, aczkolwiek ten Duet Satyryczny (pierwotnie "Rozmowa (Nie)Liryczna") odgrzebałem po kilku latach ;)

Żona:     Witaj mężu ukochany!  Jakie masz na dzisiaj plany? Widzę zbytnio się nie starasz: Fotel,mecz i pół browara...

Mąż:    Oj,kochanie,nie truj głowy! Masz swój bilet plastikowy? Idź na miasto,zrób zakupy, I ugotuj dobrej zupy!

Żona:   Ja,najmilszy tylko pytam,  Bo z Twej miny nie wyczytam, czy wciąż tylko będziesz siedział, Wzorem kilo stu niedźwiedzia, Czy też "bęben" ruszysz swój,  Ukochany mężu mój!

Mąż:     Słyszę dobrze w twoim głosi, Że dziś jesteś coś nie w sosie. O co chodzi skarbie złoty?

 Żona:   Tylko z Tobą mam kłopoty!  Zamiast pomóc przy obiedzie, Na posłaniu leżysz śledziem!  Półki zrobić sam nie umiesz,  Mówisz tak,choć nie próbujesz! W samochodzie trzeszczy coś, Działa ciągle to na złość, A gdy proszę o naprawę, Ty odpychasz na bok sprawę! Urzędowej mocy trzeba, Żeby rano kupić chleba!

 Mąż:   Ach,za dużo wciąż wymagasz, Wszystkim tylko na mnie gadasz, A zrozumieć nie chcesz mnie!

Żona :    Czy mnie kochasz?

 Mąż:     Że co proszę ?

Żona:    Twą postawę z trudem znoszę!  No,odpowiedz dzisiaj mi!

Mąż:      Ile tylko w sercu sił! Kocham ciebie mocno,szczerze!

Żona:   Ja nie wierzę!  Daj mi dowód!  Jaki Twej miłości powód? Czyś mi kiedy kupił kwiaty?

Mąż:   Jam człek bardzo niebogaty, Kryzys,bieda,słaba płaca....

Żona:  Ale browar się opłaca? Co dzień bierzesz jeden w sklepie,  Chociaż ponoć biedę klepiesz!

Mąż:    Oj,Aniele nie bądź zła! Na co Twoja złość się zda? Mnie ten temat bardzo męczy,  Racz więc wnioskiem go uwieńczyć

Żona: Nie popędzaj swojej kary, Bo udzielę jej bez miary! Jesteś grubas,zwykły leń,  Siedzisz w domu cały dzień I browary tylko pijesz, A nie myślisz po co żyjesz! Na to patrzeć już nie mogę I wyznaczę lepszą drogę! Zaraz pójdziesz się wykąpać, Potem zaczniesz ze mną sprzątać, Przy obiedzie mi pomożesz  I przywrócisz męża wzorzec! A wypłatę, w dobrej wierze, Moja troska ci odbierze!

Mąż:  Nie kochanie,nie potrzeba!

Żona: Ale taka wola Nieba!

Mąż:  Kiedy Niebo pozwalało, By się mężom gorzej działo ?!

Żona: Lepiej będzie,sam zobaczysz,  Gdy się „trosce” poddać raczysz

Mąż:    Twoja miłość,choć prawdziwa, Dla mnie może być szkodliwa

Żona:   Bzdury pleciesz,będzie dobrze!

Mąż:    Kiedy mój planujesz pogrzeb?

Żona:    A ten głuptas znowu swoje!

Mąż:      Ale ja się jutra boję!  Wolę siedzieć przy browarze  I  uniknąć przykrych wrażeń

Żona :     Lecz w ten sposób życie tracisz! Tylko w sadło się bogacisz!  A kto ciągle w domu siedzi, Temu rośnie brzuch niedźwiedzi!

Mąż:      Twa upartość też zbyt gruba!

Żona:   Łatwo zbyć jej się nie uda!

Mąż:     Muszę chyba poddać walkę, nim przeleję pełną czarkę

Żona:  O to chodzi,zuch mężyna, Z ciebie silna jest chłopina!  Damy radę,nie bój się!

Mąż:     A do barku dalej rwie!

Żona:     To nie kłopot,kluczyk schowam!

Mąż:      Gdy zaboli mnie wątroba, Co ja pocznę bez butelki?

Żona:       Na żołądek są kropelki!

Mąż:      Strasznie gorzkie obrzydliwie!

Żona:    A nie próbuj popić piwem! Ja twój budżet ograniczę I wydatki jasno zliczę!   Jak przekroczysz – twoja strata! W dobrych rękach jest wypłata!

Mąż:      Cudem chyba przyznam rację Na bezprawną okupację

Żona:    A więc jestem okupantem?  Zatem kluczyk moim fantem

Mąż:       Ja nieszczęsny cóż poradzę?

Żona:    Wnet nieróbstwo twoje zgładzę!  Ja we wszystkim ci pomogę, Zetrzyj półki,zmyj podłogę,  Beznadziejne zakończ życie, Ściśnij pięść i bierz za życie!

Mąż:        Jak się życie głupio pędzi, Nie dziw że mi żona ględzi!

Żona:       Gdy rodzice się starali, A cię próżno wychowali! Lepiej do nich przystosować: Żona umie tez wychować!

Mąż:        A nie będzie już tak ładnie, Kiedy żona dom owładnie...


[DS] Pani pobiła pana! 2017-04-07

[Duety Satyryczne #3]


Historyja niesłychana: Pani pobiła pana!

Pan: Za cóż, za cóż, ach, dlaczego?

Pani: Nagrabiłeś se, kolego! Kobiet tykać nie wypada, gdy im to nie odpowiada!

Pan: Ja zacząłem?

Pani: TYLKO pan!

Pan: Gdzie dotknąłem?

Pani: O, gdzieś tam!

Pan: Ja nie chciałem, daję słowo!

Pani: Że co niby?!

Pan: Przypadkowo...

Pani: Niefortunnie, dobre sobie!

Pan: Nie śmiem tykać obcych kobiet! A już pani w szczególności: skóra sama, chude kości...

Pani: Że ja chuda?! O, przepraszam, na policję sprawę zgłaszam!

Pan: Bardzo dobrze, niech przyjadą, może PANIĄ w końcu wsadzą!

Pani: Mnie do paki? Z jakiej racji?!

Pan: Za chodzenie bez krzty gracji!

Pani: A co jest z nim niby nie tak?!

Pan: Ludzki taran, nie kobieta! Wpada pani mi pod nogi, każe schodzić sobie z drogi, a że ścisk jest na chodniku, trudno umknąć od dotyku.

Pani: Więc to moja tylko wina?!

Pan: A jak sądzi pani, czyja?! Nie ja wpadam między tłum, nie ja w szpilkach robię szum!

Pani: Z pana cham jest, zwykły prostak! Weź pan mnie w spokoju zostaw!

Pan: A pocałuj w rzyć mnie, babo, mylisz deptak z autostradą!

Pani: Ot powiedział, Pan Śmigała, co po mieście....

Pan: Nie pozwalam! Takie słowa nie przystoją ni dziecinkom, ni dziewojom!

Pani: A mężczyźni to już mogą?!

Pan:  Ta dyskusja swoją drogą...

Pani: Ha, wiedziałam, to typowe! Brodzi, krąży, nie odpowie! Łazi taki, klnie jak szewc...

Pan: Za to z pani kwoka jest! Ciągle gada bez ogłady, ledwo słuchać daję rady!

Pani: Jeśli panu czas zajmuję, już się stąd ewakuuję! Niech pan inne, jeśli wola, maca sobie dookoła! <odchodzi>

Pan: Wreszcie spokój, Bogu dzięki, że skończyły się te jęki! Kobiet takich przykry sort brać by nie chciał nawet czort! 


[W] Lisica 2017-01-29

Gdzie chowasz się moja czerwona piękności?
Nie skrywaj oblicza przed ogniem miłości!
Chcę patrzeć na ciebie, na płomień twych włosów,
Bo oprzeć się twojej urodzie nie sposób!
Choć śmieją się z rudych, że duszy nie mają,
Lecz zdanie swe zmienią, gdy ciebie poznają!

We włosach twych kryje się urok wspaniały,
Na szkarłat ich mogę się gapić dzień cały,
W kolorze tym zawsze ukrywa się dzikość,
Lecz blasku pozbawion dzień stacza się w nicość!
Uśmiechnij się do mnie, pod słońca ramiona,
Niech każdy z zazdrości na widok twój skona!

Możecie jadem splunąć, brunetki i blondynki,
Przy włosach rudej barwy dość tanie z was dziewczynki,
Mówicie, że klątwa, że podła natura,
A ja wam odpowiem: oszczerstwo i bzdura!
Nie macie co stawać w miłosne turnieje,
Iskierka, choć drobna, was wszystkie przyćmieje!

// Elvenoor, 2017. I nikt mi nie wmówi, że rude nie jest piękne *_* Jeśli uważasz tak samo, nie przeszkadza ci, że czasem mi odbija i totalnym przypadkiem jesteś rudowłosa, napisz czym prędzej!


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]